piątek, 18 września 2015
Moja relacja.
Wczoraj byłam na koncercie Dawida Kwiatkowskiego na otwarcie nowej części CH Wola Park w Warszawie. Postaram sie opowiedzieć bardzo dokładnie jak było, nie wiem czy mi się to uda, z tego względu, że wszystko działo się tak szybko i byście się pewnie zanudzili gdybyście to czytali. Zacznijmy od tego, że miałam pociąg do Warszawy o 6:41 i podróż trwała 2 godziny, byłyśmy tam przed 9, następnie poszłyśmy do Złotych Tarasów, strasznie się tam gubiłyśmy hahah. No to kupiłyśmy sobie po lodzie i nic tam po nas, po prostu wyszłyśmy i pojechałyśmy taksówką do Wola Parku, gdzie się odbył koncert, był to najlepszy koncert w moim życiu,w sumie to z koncertu na koncert jest jeszcze lepiej. Siedziałam pod sceną jakoś od 10:30, teraz pewnie pomyślicie,że jestem jakąś patuską, no ale po prostu zależało mi na tym, aby stać w 1 rzędzie, bo mega się za nim tęskniłam, wczoraj miałam go na wyciągnięcie ręki praktycznie, a dzisiaj będę siedziała w domu i zalewała się łzami, bo nawet nie wiem kiedy go znowu zobaczę. Wracając do czekania na Dawida to w między czasie spotkałam dużo sławnych osób m.in była Osi Ugonoh- zrobiłam sobie z nią zdjęcie, potem pobiegłam do Jeremiego Sikorskiego - na początku nie udało mi się go przytulić, ale potem na szczęście się udało i byłam prze szczęśliwa, o zdjęcie nawet nie prosiłam, bo widać było, że się śpieszył, więc wróciłam z powrotem pod scenę. Na scenie przed Dawidem pojawiły się takie sławne osoby jak: Maffashion, Michał Baryza, Harry J oraz Paulina Krupińska. Długo wyczekiwany koncert w końcu się rozpoczął parę minut po 18- stej, Dawid troszkę się spóźnił, Jego pierwszą piosenką, którą zaśpiewał to jak zwykle na tej trasie był ''Morze łez'', następnie wykonał z Patrykiem Kumórem ''Mój Świat'',bardzo się ucieszyłam, kiedy go zobaczyłam, bo naprawdę bardzo dawno mojego Patrysia nie widziałam. Dalej Dawid śpiewał różne piosenki, tańczył na tej scenie i się uśmiechał do Nas i machał nam. Śpiewał piosenki z płyty Pop&Roll oraz z 9893 ''Na zawsze'', ''Biegnijmy'' oraz ''tathagata'' i oczywiście przepiękny cover Edyty Bartosiewicz ''Ostatni''. Jak koncert się skończył Dawid przez jakiś czas rozdawał autografy, mnie się nie udało otrzymać,dlatego,że wszyscy się pchali i w końcu ochroniarze powiedzieli, że koniec i już nie rozdawał, potem jeszcze szłam za Dawidem i biegłam za samochodem hahah, chciałam jak najlepiej się z nim pożegnać. Czas wracać. Autobus do domu mieliśmy o 21:30 i jechaliśmy jakoś grubo ponad 2 godz. Podróż była strasznie męcząca i trochę się przespałam. W domu byłam po 24 i umyłam się, ogarnęłam snapa i poszłam spać... Ten dzień był najlepszy. :')
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz